piątek, 24 sierpnia 2018

gorączka

dopadła mnie w poniedziałek, we wtorek poszybowała już naprawdę wysoko
dzisiaj z okazji 11 tygodni maluchów postanowiłam wyszorować i odkazić wszystkie kuwety
idzie mi to jak leniwcowi, co zabiorę się za jakąś, to .....zaraz, zaraz, gdzie łopatka?odkażacz? wrzątek? a żwirek? we wtorek przyjechała paka ze żwirkiem i zabawkami, nie miałam serca do otwierania, a wiadomo, że robię sobie tez te prezenty.
Przestępcza szajka siedmioraczków umie się jakoś sama zaopiekować, czuwają też nad nimi kocie matrony, nawet Wilia poliże i utuli
Wolałabym, żeby zajęła się Rodzynką, nie pcham się z łapami do jej dokarmiania, tym bardziej, że wirusy niestety mogą się udzielić delikatnym kociakom
Rodzynka więc kica jak rozkoszny zajączek posród tego armagedonu, bo niestety nie mam żony skłonnej poświęcić się porządkom
Czas uplywa mi na drzemkach, czytaniu kryminału i apelowaniu o odrobinę spokoju. Ale nic to nie pomaga, siedmioraczki pedałują z wdziękiem małych słoników, a razem z nimi całkiem spory słoń Vitkac.
Wagi będa po południu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz